top of page

Po ciemnej stronie internetu

  • 28 kwi 2015
  • 3 minut(y) czytania

„Kiedy dowiedziałam się, że chłopak zdradza mnie z moją najlepszą przyjaciółką, ból był nie do zniesienia. Wiedziałam, że już nigdy im nie zaufam. Skorzystałam więc z oferty »kup jedno morderstwo, drugie dostaniesz za połowę ceny« i pozwoliłam zdrajcom żyć razem, dopóki śmierć ich nie rozłączy. Dziękuję! Wreszcie mogę ruszyć z moim życiem!” – to słowa zdradzonej kobiety, która skorzystała z usług płatnego mordercy. Co jeszcze można znaleźć w darknecie? O tym opowie nam dr Krzysztof Kowalik.

morderstwa.jpg


Czym jest darknet?

Jest to część zasobów światowego Internetu, której nie można znaleźć za pomocą standardowych wyszukiwarek. Szacuje się, że stanowi ponad 90 % internetowych danych. Należą do nich treści związane z nielegalnym handlem bronią, sklepy z narkotykami, fałszywymi dokumentami, ale również poczty mailowe, portale informacyjne, radia, czy blogi. Dodatkowo anonimowość, którą zapewnia darknet, chroni dysydentów, czy osoby walczące o prawa człowieka.

Co zrobić, żeby dotrzeć do darknetu?

Aby dostać się do systemu, należy ściągnąć przeglądarkę TOR, dostępną na stronie www.torproject.org. Za pomocą przycisku wyszukiwarki TOR utworzyć New Identity (ang. nowa tożsamość) dzięki której, połączymy się z darknetem.

nielegalne dokumenty.jpg

W jaki sposób się po nim poruszać?

Trzeba znaleźć jakiś punkt zaczepienia, stronę, od której można wystartować. Najprościej spróbować od www.thehiddenwiki.org, gdzie zauważymy adresy różniące się znacznie od tych, z którymi mamy do czynienia na co dzień. Generuje je system TOR, przez co wyglądają jak zbiór bezsensownych liter i cyfr z domeną .onion. W tym systemie nie ma jako takich wyszukiwarek, nie jest poukładany tak jak widzialny Internet, dlatego poruszanie się po nim może być bardzo czasochłonne.

narkotyki.jpg

Po co ten system został stworzony?

TOR to projekt amerykańskich wojsk, został stworzony w celu bezpiecznego przepływu informacji w zupełnie anonimowy sposób. Obecnie finansowany jest przez różnego rodzaju agendy rządowe wielu krajów np. Szwecji, lub różne stowarzyszenia ze Stanów Zjednoczonych i wspierany przez niezależne media, czy ruchy anarchistyczne. Powstanie torproject.org, organizacji non-profit, pozwoliło na korzystanie z sieci dysydentom, osobom walczącym o prawa człowieka, chociażby w trakcie Arabskiej Wiosny.

blog.jpg

W jaki sposób darknet może służyć dziennikarzom?

Darknet pozwala pisać z miejsc, których nie można namierzyć. Nie da się użyć geolokalizacji, dzięki temu dziennikarz może poczuć się bezpiecznie. Dodatkowo w darknecie, rozumianym jako baza danych, znajdziemy ważne i niebezpieczne treści. Chcąc pozyskać informacje o handlu narkotykami, dziennikarz na pewno posłuży się danymi oficjalnymi, ale wiedza na ten temat jest mała. I tu warto skorzystać z darknetu, równoległego świata takich transakcji. Obserwując je można znaleźć się w posiadaniu zupełnie innych informacji.

Darknet jest pełen sklepów z narkotykami, bronią…

Torproject.org miał szczytne cele, ale niestety może też świetnie służyć dilerom narkotykowym, handlarzom broni. Można się spotkać również ze stronami związanymi z pedofilią, czy zoofilią. Na szczęście portale te udaje się coraz częściej namierzyć i zlikwidować.

Mówił Pan o anonimowości, w jaki więc sposób TOR jest szyfrowany?

Komputer, przez którego korzystamy z Internetu wybiera losowo, z którym serwerem ma się połączyć. Jest ich bardzo dużo i rozstawione są po całym świecie. Ten, z którym się połączyliśmy zaczyna łączyć się z innym, również losowo, tworząc węzły. Już pierwszy serwer anonimizuje informacje wychodzące z naszego komputera. Kolejny węzeł systemu TOR szyfruje połączenie, następny również. Droga jest długa, dlatego strony otwierają się wolno. Rozszyfrowanie tych połączeń jest dzisiaj prawie niemożliwe. Co ciekawe, w lipcu rosyjski rząd zaoferował 4 miliony rubli za włamanie się do sieci TOR. Jeszcze nikomu się to nie udało.

broń.jpg

Trudno odkryć naszą tożsamość, ale na pewno są rzeczy, na które dziennikarz powinien zwrócić szczególną uwagę, korzystając z usług systemu TOR.

Trzeba uważać na wstrzykiwanie różnego rodzaju oprogramowania do śledzenia naszych połączeń, zaleca się zainstalować program antywirusowy. Warto też zasięgnąć porad od forumowiczów, jak się posługiwać darknetem, na które strony nie wchodzić. Wiele niebezpiecznych witryn może być monitorowanych przez służby specjalne różnych krajów, a fora są dobrym, wciąż aktualizowanym miejscem, gdzie taką wiedzą można się dzielić. Jeżeli chcemy pozostać anonimowi, nie udostępniać żadnych informacji na swój temat, nie zostawiać po sobie śladów, które mogłyby zdradzić naszą lokalizację oraz informację kim jesteśmy. Służby specjalne chcą jak najbardziej zniechęcić użytkowników do korzystania z darknetu, bo nie mogą ich monitorować. Internauci znikają za kurtyną i nie wiadomo co tam robią. Właśnie anonimowość to najcenniejsza rzecz w tej sieci. Niestety, Internet tak naprawdę nigdy nie był anonimowy, ale już to co się z nim dzieje w tym momencie, można uważać za gwałt na prywatności użytkowników.


dr Krzysztof Kowalik - adiunkt specjalizacji dziennikarstwo online oraz kierownik studiów na kierunku logistyka mediów w Instytucie Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Prowadzi zajęcia związane z najnowszymi technologiami informacyjnymi wykorzystywanymi przez media. Zajmuje się także multimediami.



 
 
 

Komentarze


bottom of page